Open Document Foundation (ODF) ogłosiła zaskakującą decyzję, że przestaje wspierać otwarty format dokumentów ODF (Open Document Format) uznając, że lepszym, uniwersalnym standardem będzie - opracowywany przez W3C - format CDF (Compound Document Format). (link)
Zaskakujące może dla niektórych, ale nastawienie Garyego jest od jakiegoś czasu znane publicznie, wiec można go zrozumieć. By się nie powtarzać, polecam lekturę odpowiedzi
Roba Weira.
Dlatego właśnie ten wpis zatytułowałem inaczej: odchodzi Gary Edwards (i jego nie przedstawiający się nigdy z nazwiska prawnik), a nie rzekomo ODF.
Konstruktywna krytyka w stosunku do ODF przyda się bardzo, jak zawsze w przypadku standardów rozwijanych w sposób otwarty.
Podobna historia ewoluowania myśli jak z Miguelem de Icazą, zwolennikiem MS .NET, MS Expression, MOOXML. Argumentów Miguela nie traktują poważnie już nawet programiści GNOME i Gnumeric.
Szkoda, że nadużyto skrótów w tytule artykułu IDG (update: Interia już pisze o
porzuconym ODF, update 2: czyżby jednocześnie blokowali komentarze?). ODF nie jest tożsamy ze wspomnianą fundacją. Dla kontrastu, MSOOXML natomiast - póki co - tak. "Społeczność" OpenXML to dla mnie coś co udaje społeczeństwo, np. to serwis
openxmldeveloper.org takiej społeczności, jednak na stronie
Terms of Use jawnie jest napisane, że dozwolone jest niekomercyjne użycie w/w serwisu. Czyli to świat shared source.
Trudno o tym pisać, gdy dla większości osób które spotkałem (także Liknusowców): (a) ODF to OpenOffice, (b) FOSS to w ostatecznym rozrachunku freeware. Na dokładkę jeszcze wspomnę o podświadomym przekonaniu, wręcz dumnie, że OpenOffice to dzieło ruchu FOSS. Zadowolenie i przynależność do wyjątkowej grupy to fajna rzecz, ale z liczby
poświęconych projektowi osobolat widać, że jest tak może w paru procentach. Nawet angielska pomoc podręczna i jej polskie tłumaczenie jest dziełem firm (znam osoby tworzące te tłumaczenia i widziałem je przy -- bynajmniej nie wolontarystycznej -- pracy). Czy to problem? Chyba tylko dla tych, którzy mają problem z faktem istnienia firm i gospodarki.
Niedobre newsy często "zakrywają" te pomyślne. Zanim więc załamiesz ręce nad wyrwanym z kontekstu, pozwól że przytoczę trzy z ostatnich dni:
- Standard Open Document Format stał się właśnie oficjalnym standardem w instytucjach rządowych Republiki Południowej Afryki. ODF został wymieniony w “minimalnych wymaganiach dla systemów informatycznych. (link)
- Silne poparcie standardu Open Document Format przez ministra praw zagranicznych Niemiec, Franka-Waltera Steinmeiera. (link)
- Becta, rządowa d/s agencja technik edukacyjnych skierowała dziś skargę do OFT (Office of Fair Trading) na nielegalne antykonkurencyjne praktyki Microsoftu na rynku oprogramowania dla szkół oraz na szkodzenie przez tą firmę wymienności dokumentów. (link)
Aktualizacja (2007-11-11): Open Document Foundation kończy działalność, życząc wszystkiego najlepszego wpierającym standard ODF. Czyli także wielu spośród nas śledzących newsy na temat ODF, używających tego formatu, a także
wielu,
wielu,
wielu,
wielu stowarzyszeniom i fundacjom.
Naucz sie formatowac tekst, bo wyglada jakbys pierwszy raz usiadl do
komputera. W kontekscie ODF to kompromitacja.
uuu..
"Decyzja o wsparciu CDF przez organizację ODF oznacza, że nazwa formatu ODF będzie
musiała być zmieniona...". Czytając to włosy mi się zjeżyły. To kłamstwo w
artykule może sugerować fakt, że artykuł jest sponsorowany i umyślnie wprowadzający
w błąd. Napisałem o tym komentarz na IDG który oczywiście został zablokowany -
dlaczego? Przecież sama nazwa formatu .ODF się nie zmienia i nie musi zmieniać.
Zmienić się powinna wyłącznie nazwa samej Fundacji, która nazywa się dokładnie tak
samo w skrócie, czyli ODf.