Parę słów odnośnie artykułu
Gnome wkrótce dotkną problemy finansowe, nie wiem dlaczego wspomniano K3b, KMail, Kile. KDE, nie fundacja a coś w rodzaju stowarzyszenia, jest w znacznym stopniu nad kreską, raporty coroczne wykazują nadwyżki, które są częściowo zresztą konsumowane głównie na pokrycie kosztów podróży programistów oraz zamieszkania w hotelach.
Odnośnie fragmentu
Gdyby wprowadzono cenniki programów, pozornie uzyskanoby to samo, ale w ten sposób projekty takie jak K3b, KMail, Kile zyskałyby nie tylko użytkowników ale i klientów. Pojawiłaby się nowa jakość w świecie open-source — odpowiedzialność i zasadne wymagania już nie tzw.
Wg mnie należy pamiętać, że komercyjne oprogramowanie oferowane seryjne cechuje rękojmia jedynie do wysokości kosztu samej kopii poniesionego przez klienta. Wyższe rekompensaty np. za straty lub brak dochodów spowodowane u klienta przez ukryte wady oprogramowania, są możliwe jedynie przy podpisywaniu kontraktów wg na szczegółowej specyfikacji. Zapewnia to zwykle integrator, nie wytwórca programów, więc z tego punktu widzenia nie jest zbyt istotne czy programy będące w istocie półproduktem są z rodziny
FOSS czy są zamknięte.
Biorąc przykład z brzegu: tzw. licencje sieciowe MS nie gwarantują ze strony MS niczego konkretnego ponad wersjami pudełkowymi. To
integratorzy oferują wartość dodaną. A także w FOSS nie stoi nic na przeszkodzie by integratorem był uczestnik projektu i stąd pokrywał koszty swej działalności i czerpał zyski.
Odnośnie programów, to właśnie wymieniony KMail a w zasadzie cały pakiet Kontact, razem z konsorcjum KOLAB, był i jest celem dość mocnych inwestycji ze strony firm i organizacji
integrujących w/w oprogramowanie w swoich systemach, z którymi zresztą poszczególne zespoły współpracują przy rozwoju aplikacji. Organizacyjnie nie odbiega to w mojej ocenie od współpracy zamawiających z wykonawcą, istnieją umowy, specyfikacji opisujące oczekiwane funkcje oraz terminy ich wykonania.
Siłą każdego projektu FOSS, a chyba i każdej firmy, są w założeniu ludzie (przypominam tu sobie slogany "We are KDE" pojawiające się gdzieniegdzie na blogach). Jeśli np. GNOME zgromadzi mniej środków, będzie mniej na podróże i darmowe lunche, ale development nie powinien ucierpieć. Jeśli jednak, czego nikt w FOSS chyba nie chce, autorzy odwróciliby się od GNOME z przyczyn innych niż techniczne lub społeczne (np. atmosfera), oznaczało by, że dla tej grupy przysłowiową marchewką nie były w wystarczającym stopniu pryncypia FOSS.
By nie trzymać się przykładu GNOME: w bieżącym roku wśród mentorów Google Summer of Code napotkałem na komentarze o tym, że istnieją projekty zaaprobowane przez Google, gdzie student w roku 2008 wykonywał część pracy nad danym zadaniem w projekcie XYZ, która choćby z powodu skomplikowania przesuwała się. Po zainkasowaniu środków, student pracę zatrzymywał na ok. 6 miesięcy, aż do GSoC w roku 2009, gdzie znów otrzymywał grant i ją kontynuował. Środki pochodzą od Google, więc nie można w to oczywiście ingerować, ale można uważać za prawdopodobne, że projekt XYZ po zakończeniu zadania nie zyska nowego członka zespołu pielęgnującego (maintenance) "swój" kawałek projektu. A na taki zysk przede wszystkim liczy się w ramach GSoC.