Stwierdzenie powtarzające się po angielsku (dot.kde.org), polsku (osnews.pl) i pewnie w większości języków świata:
Aaaa! Programiści tracą czas na portowanie linuksowych aplikacji do Windows zamiast skupić się na rozwoju ich samych w Linuksie!
Moi mili, którzy tak mówicie, skończcie z tymi stwierdzeniami o traceniu
nie należącego do Was czasu. Oczywiście to tylko prośba, sterować wykorzystaniem Waszego wolnego czasu nie zamierzam. Znam jednak osoby, które straciły naprawdę sporo tego czasu na tłumaczenie podobnych "oczywistości" jak portowanie i szkoda, że musieli to być właśnie programiści, osoby narzekające na jego deficyt. Na czele z lubiącym dużo pisać Aaronem Seigo, ciągnącym w ten sposób także machinę PR/marketingową. Robią to (znów cytat) "zamiast skupić się na rozwoju programów w Linuksie".
Jest takie powiedzenie znane między ludźmi tworzącymi coś publicznie:
Zadowoleni użytkownicy/odbiorcy/fani nie odzywają się często. W komentarzach pojawiają się głownie wyrazy niezadowolenia i nie zawsze konstruktywnej krytyki, co zniekształca rzeczywisty obraz tego, jak ludzie odbierają waszą działalność.
Wracając do tematu z tytułu - okazało się, że część osób wyrażających złote myśli o portowaniu nie zdawało sobie sprawy, że w przypadku KDE portowanie to nie "forkowanie" i na każdym systemie jest ten sam kod źródłowy aplikacji (poza wyjątkami takimi jak choćby terminal unixowy). Podam przykłady: aplikacje KDE działają na wyższym poziomie niż plik - operują zwykle na gotowych widżetach, URLach (a nie ścieżkach), do ikon i zasobów odwołują się według symbolicznych nazw, nigdzie też nie ma ścieżek bezwzględnych. Jest to urządzone powyżej warstwy bibliotek Qt, które same w sobie już eliminują problem portowania (w znaczeniu pejoratywnym), ale oczywiście hakerzy KDE chcieli jeszcze większej wygody

. Także systemem budowania KDE stanowi teraz wieloplatformowy
CMake. W wersji 4 zerwano z odniesieniem do X11 i WM w kodzie. Popularyzowałem to, nie co ciekawe znajdując większych oporów materii nieożywionej, m.in. i ja, usuwając zależności od specyficznych technik i proponując odpowiednie warstwy abstrakcji w kdelibs (czasy wersji 3.1 ok. 2004). Teraz istnieją one np. w postaci klas
KWindowInfo czy
KWindowSystem.
Aż nadeszły chwile, gdy słyszymy, że ktoś wziął nigdy dotąd nie kompilowaną pod Windows aplikację i skompilował bez zmiany choćby jednej linii kodu. Większośc gier KDE to właśnie taki przypadek. Ostatnio zrobiłem podobnie choćby ze świetnym programem
Okteta (dawniej KHexEdit) - po zainstalowaniu był gotowy do użycia.(*)
PS: oczywiście uwagi tyczą się głównie "sympatyków" Linuksa. Inni często zachowują się o wiele lepiej (dojrzale?), po prostu ignorując portowanie programów.
(*)(poprawiłem tylko pliki budowania CMake, by działały także unit testy)
pozyskanie korzystających z niego programistów, czyli przyśpieszenie jej rozwoju, choć
tak naprawdę nie wiem na ile sprawdza się to w praktyce.
poprawiają trafiają też do wersji linuksowych.
Musisz mieć wymagane bibioteki, ikony itd., stąd istnienie instalatora programów KDE.
Okteta wchodzi w skłąd zbioru programów (modułu) kdeutils, jeszcze niedostępnego z
poziomu instalatora (http://techbase.kde.org/Projects/
KDE_on_Windows/Installation).
Póki co można ten program zainstalować kompilując z
SVN kdeutils. Wkrótce będzie można to zrobić narzędziem emerege
(http://techbase.kde.org/Getting_Started/ Build/KDE4/Windows/emerge), poleceniem 'emerge
kdeutils'.
mailman/listinfo/kde-windows).
Projekt jest młody, nie ma więc polskich list czy grup -
możesz być początkiem takiej...
który opisałeś (Qt). A po drugie dlatego, że programiści pracują nad tym, co im daje
satysfakcję. Mimo iż, Linuksowi najbardziej brakuje, dajmy na to, kompatybilności z
Windows, to nie możemy oczekiwać, że wszyscy porzucą projekty, nad którymi pracują i
przerzucą się na projekt WINE.
Nie przekonują mnie natomiast argumenty, że
udostępnianie najlepszych aplikacji Linuksowych dla Windows służy Linuksowi. Jeśli
ktoś pod Windows może używać programów zarówno z Windows, jak i Linuksa, to po co
miałby przechodzić na Linuksa? Pod którym może uruchamiać tylko niektóre programy z
Windows.
Linuksowych dla Windows służy Linuksowi."
Ja takich argumentów nie używam. Po
prostu podkreślam że wiele najlepiej napisanych aplikacji nie jest linuksowych czy
windowsowych, tylko tych przenośnych.
Weź np. taki Kontact. Jeśli go nie będzie na
windowsie, dalej w wielu miejscach używany będzie Exchange z Outlookiem zamiast Kolab
Server.
Obsługa ODF: nie mamy zadowalającego nas wpływu na to jak SUN implementuje
niektóre rzeczy w OO.org. KOffice jako otwarty projekt, zwiększa szansę na używanie
ODF także pod Windowsem (ostatnie zapowiedzi MS to na razie marketing).
Ustandaryzowanie procesów w firmie/organizacji na ODF (i odpowiednio na Kolab Server)
daje zaś łatwiejszą ścieżkę migracji do Linksa czy BSD, często wogóle umożliwia.